"Jeśli miłość jest prawdziwa jest wieczna..."
ROZDZIAŁ 1
To już 2 lata odkąd Himchan odszedł ;// Tata ma mu za złe że poszedł za człowiekiem który nie szanuje innych ludzi i nie żałuje niczego, potrafi zabić człowieka za nic. Trudno mi w to uwierzyć że człowiek może być takim potworem. Tata nie lubił większości społeczeństwa ;_; Ten mu się nie podoba bo ma tatuaże i wygląda na kryminalistę, ta mu się nie podoba bo dziwnie się zachowuje, ten jest chory psychicznie bo dużo się śmieje. Nie lubię tego w moim tacie, wszystko musi być po jego myśli. Wygląd, zachowanie. Mój tata nawet mnie chce zmienić bo nie zachowuje się po jego myśli, on chce żebym była idealną córeczką , zachowywała się jak na 18 przystało, nie piła alkoholu nie zażywała narkotyków i nie paliła była ułożona, nie przeklinała i ubierała się jak na "damę" przystało, sukienki spódniczki itp. Ale ja taka nie będę, nie byłam i nie jestem ale trudno to tacie zrozumieć.
- Mamo, tato wychodzę!= krzyknęłam zakładając buty.
- Nigdzie nie idziesz.= powiedział tata stając przede mną.
- Ale umówiłam się a poza tym mama pozwoliła.
- No to mama pozwoliła nie ja a poza tym nie interesuje mnie to że się umówiłaś.
- Tato!
- Nie ma tato, to że jesteś pełnoletnia to nie znaczy że masz wychodzić gdzie chcesz i kiedy chcesz, dopóki mieszkasz pod moim dachem musisz się przystosować do moich zasad.
- Nienawidzę cię !! Odkąd stałeś się tym pieprzonym policjantem jesteś nie do wytrzymania ! Niektórzy nie chcą się ze mną zadawać bo córka policjanta. Mam cię dosyć.= wzięłam bluzę w rękę i wyszłam z domu.
Miałam go serdecznie dosyć, zresztą moja mama też. Odechciało mi się z kim kolwiek spotykać więc postanowiłam się przejść, włączyłam sobie muzykę. Niestety musiałam chodzić obok ciemnych uliczek (y). W pewnym momencie ktoś zakrył mi oczy i wziął mnie na plecy. Nie wiedziałam co się dzieje, bałam się.Po chwili niesienia ktoś położył mnie w samochodzie. Cholernie się bałam, mogłam isć do pokoju a nie uciekać z domu kiedy jest ciemno.
- Nie bój się nie zrobimy ci krzywdy, chcemy tylko dać twojemu tatusiowi nauczkę.= powiedział jeden z porywaczy odsłaniając mi oczy. Jego głos był niski a oczy nie wspomnę,wystraszyłam się jak go zobaczyłam.Zaśmiał się na moją reakcję.
Rozejrzałam się i ujrzałam młodego chłopaka, wyglądał słodko, miał niebieskie włosy, 3 to był kierowca którego niestety nie widziałam ;c. Przez cały czas czułam na sb jego wzrok. Siedziałam skulona, nie mówiłam nic.
- Ale wiecie co ? Himchan ma niezłą siostrę.= zmarłam kiedy usłyszałam imię mojego brata.
Tak bardzo chciałam go znów zobaczyć i mocno przytulić i wiedzieć że nic mu nie jest.
Po około 1 h jazdy dojechaliśmy do jakiegoś domu, wielkiego domu który wyglądał jak jakiś zamek. Nie mogłam iść normalnie tylko musiał mnie wziąć ten którego się bałam.Cudownie.
Zaniósł mnie do jakiegoś pokoju i zamknął.
Super Yumi, naprawdę. Zostałaś porwana, nie wiesz co się dzieje z twoim bratem i oczywiście ojciec postawi całą policję żeby mnie szukać. Mam telefon ale pewnie nie ma zasięgu. Sprawdziłam i moje przeczucia się spełniły, nie było zasięgu na tym zadupiu. Nie miałam tak źle jak podejrzewałam, miałam normalny pokój z łóżkiem,własną łazienkę,szafą. Skuliłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Wyobrażałam sobie że siedzę w domu z mamą, tatą i Himchanem, śmiejemy się tak jak kiedyś tata jest normalny. Przerwał mi ten straszny ;_;
- Tutaj masz coś do jedzenia. Masz to zjeść.= spiorunował mnie wzrokiem.
- Komawo.= powiedziałam cicho.
- Nie jesteś podobna do brata.= usiadł na łóżku.
- Co zrobiliście z Himchanem ?! Gdzie on jest ?!= wstałam i krzyknęłam. Tym razem strach nie wziął nade mną kontroli.
- Mała nie podskakuj.= zaśmiał się.
- Gdzie jest mój brat ?!
- Z charakteru jesteście podobni strasznie wręcz tacy sami.= wpatrywał się we mnie.
- Odpowiedz mi !
- Ty mi rozkazujesz ?= stanął przede mnie. Był ode mnie wyższy. W momencie cała odwaga wyparowała, stałam bezbronna.- Pytam się po raz ostatni rozkazujesz mi ?= spuściłam głowę na dół.
Mocno przycisnął mnie do ściany.
- Słuchaj mała w tym domu ja rozkazuje a ty masz się mnie słuchać bo inaczej będzie gadać.= coraz mocniej przyciskał mnie do ściany i sprawiał coraz większy ból. Nie pokazywałam tego.Bawiło go to.
- Hyung przestań != puścił mnie i upadłam na podłogę, nie mogłam się podnieść. Zbyt mocno bolała mnie noga i brzuch.- Powiedziałeś że nie zrobimy jej krzywdy.= podszedł do mnie ten słodki.- Nic ci nie jest?= spytał.
- Boli mnie noga i brzuch.= pomógł mi wstać i dojść do łóżka, ten straszny wyszedł.
- Uważaj co robisz, on ma napady złości i nie kontroluje sie.
- Chciałam tylko wiedzieć gdzie jest mój brat.
- Nic mu nie jest. Wyjechał załatwić swoje interesy.
- Chinjja ?= spojrzałam na słodziaka.
- Ne. = od razu mi ulżyło.- Nie przedstawiłem się, jestem Zelo.
- Miło mi jestem Yumi.
- Pewnie jesteś głodna więc zjedz.= podał mi tacę z kimchi.
- Komawo.= że uwielbiam kimchi od razu zaczęłam jeść.
- Jeśli nie chcesz jeszcze raz trafić na taką sytuację jak teraz, choć ani ja ani reszta chłopaków na to nie pozwoli ale nawet jak będziesz sama z Yonggukiem to przestrzegaj zasad.
- Jakich ?= spojrzałam się na Zelo.
- 1. Bądź posłuszna.
- Tylko tyle ?
- Aż tyle, uwierz mi że bardzo ciężko jest być posłusznym. Wiem coś o tym.
- Czemu mnie porwaliście ? Przecież, nic wam nie zrobiłam. Nawet was nie znam ;c= odłożyłam tace.
- Bo...
- Dowiesz się w swoim czasie, wgl. to zapomniałbym oddaj telefon.= przerwał Zelo Yongguk.
- Nie mogę wyjąć karty SIM ? Proszę, chcę tylko muzykę.= spojrzałam się na Yongguka.
- Ani, daj telefon.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale, dawaj ten telefon kurwa.=wydarł się na mnie a jego oczy z kasztanowych zrobiły się kruczo czarne.
- Już.= posłusznie wyjęłam telefon i ruszyłam w stronę Yongguka.
Przez niego strasznie bolała mnie noga, oddając mu telefon zachwiałam się i przewróciłam się na niego. Złapał mnie , myślałam że zaraz mnie puści ale myliłam się.Czułam jego wzrok na sobie, chciałam jak najszybciej się od niego oderwać ale coś mi nie wyszło dlatego że nie chciał mnie puścić.
- Może trzeba jej opatrzyć nogę bo ktoś za mocną ją przycisnął do ściany...= powiedział Zelo lekko drwiąc z lidera.
- Zawołaj Jongupa, on jej pomoże.= wziął mnie na ręce. O_o
Nie czaję tego człowieka, wpierw drze się na mnie żebym mu oddała telefon i przyciska mnie do ściany a potem chce mi pomóc i bierze mnie na ręce (y) Zaniósł mnie do jakiegoś małego pokoju który wyglądał jak taki mały gabinet lekarski. Posadził mnie na leżaku co mają w gabinetach xd ( nie wiem jak to się nazywa XDD ) i wyszedł. Po chwili przyszedł jakiś przystojny brunet. Nie był wysoki jak Zelo czy Yongguk.
- Annyeong, ty jesteś Yumi ?
- Ne,ty Jongup ?
- Ne.= uśmiechnął się słodko.- Co ci się stało ?
- No bo wcześniej Yongguk przycisnął mnie mocno do ściany, i niestety za mocno przycisnął moją nogę gdzie wcześniej miałam wypadek, dostałam od kolegi z korków z całej siły w nogę i miałam zwichniętą nogę i jeszcze mam siniaka ;_; Nie mogłam chodzić.
- To nie dobrze, a możesz mi pokazać ?
- Ne.= zdjęłam spodnie i pokazałam mu ( nie bałam się zdjąć spodni xdd ).
- Nieźle cie urządził, Yongguk to już wgl.
- Co się stało ?
- Znów masz zwichniętą nogę, ale spokojnie wyleczę cię.= sięgnął po jakieś maście i bandaże.
- Ledwo co z tego wyszłam a już mam to samo.
- Spokojnie wyjdziesz z tego.
- Komawo.= przytuliłam go.
- Nie ma za co, w końcu od czegoś tu jestem.= posmarował mi obolałe miejsce maścią jedną potem drugą i założył bandaż.
- Jesteś lekarzem ?= zaśmiał się.
- Ani, można powiedzieć że jak coś się komuś stanie to pomagam.= uśmiechnęłam się.- Nie możesz siedzieć w dżinsach więc masz załóż dresy będzie ci o wiele lepiej.= dał mi fajne dresy <3
- Komawo ;* = założyłam dresy, potem zaniósł mnie do pokoju.
- Jak coś się będzie działo to wołaj.= wyszedł, a ja zasnęłam.
ROZDZIAŁ 2
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Ktoś mnie chyba przykrył bo o ile pamiętam to zasnęłam odkryta ale nie ważne XDD Na stoliku stało śniadanie.Gdy odwróciłam głowę przestraszyłam się.
- Annyeong Yumi.= słodko uśmiechnął się szatyn siedzący na skraju łóżka.
- Annyeong.
- Mianhe, nie chciałem cię przestraszyć.
- Nic się nie stało.= uśmiechnęłam się.
- To dobrze, tak wgl. to jestem Youngjae.
- Miło mi.
- Mnie też <3 Skoro już się obudziłaś to radziłbym ci zjeść śniadanie i to szybko bo się Yongguk nieźle wkurzy.
- A co się stało ?
- Mamy robotę i nie mamy czasu a nie możesz zostać tutaj sama.
- Ok.= zaczęłam jeść, w tym samym momencie do pokoju wszedł Yongguk.
- Jeszcze nie zjadłaś ?!= krzyknął.
- Ani, dopiero wstałam.=spuściłam głowę na dół.
- Kazałem ci ją obudzić tak ?!
- Tak ale nie mogłem bo tak słodko spała i...
- Nie interesuje mnie to że słodko spała ! Miałeś ją kurwa obudzić ! Nie mamy czasu.
- Daj mu spokój.= odezwałam się.
- Co ?
- Nie krzycz na niego.= podniosłam głowę i spojrzałam się w czarne tęczówki przepełnione gniewem.
- Bo co ?
- Sam mogłeś przyjść i mnie obudzić a nie wysługiwać się innymi.
- Jak bym ja cie miał mała obudzić to już dawno leżałabyś na podłodze i zwijała się bólu.
- Przynajmniej nie krzyczałbyś na niego.
- Mała coraz bardziej zaczynasz grać mi na nerwach.
- To moja pasja wybacz.= odłożyłam tace z jedzeniem i wstałam.
- Uważaj na słowa bo możesz ich potem żałować.= złapał mnie mocno za rękę.
- Zostaw ją ! Ma rację.= Youngjae wstał, w tym momencie do pokoju wszedł Himchan.
- Hyung zostaw ją.= wszyscy spojrzeli się na mojego brata.
- Himchan!= krzyknęłam uradowana, Yongguk mnie puścił.
- Co ona tutaj robi ?! = Yongguk wyszedł z pokoju, zanim poszedł Himchan.
- Wszystko okej ? =spytał Youngjae.
- Ne.= nie nic nie jest okej.
- Nie potrzebnie stanęłaś w mojej obronie.
- Przestań, nic mi się nie stało a ja nie pozwolę na to żeby darł się na ciebie.= zakręciło mi się w głowie, powoli upadałam ale Youngjae mnie złapał.
- Yumi, co jest ?
- Nic, po prostu zakręciło mi się w głowie.
- Dasz radę wstać ?
- Ne.= starałam się wstać ale no niestety nie udało mi się dzięki Yonggukowi ;//
- Chodź pójdziemy do auta, tam już jest Zelo, Jongup i Daehyun.= wziął mnie na ręce.
Chwilę potem siedziałam obok Zelo i Jongupa.
- Jak noga ?= spytał Jongup.
- Może być.
- Przed chwilą upadłaby != krzyknął Youngaje.
- Wiedziałem, jesteś słaba i dlatego.= powiedział Jongup.
- Dam rade.= do auta wsiedli Himchan i Yongguk.
Nagle wszyscy zamilkli. Przez całą drogę nikt nic się nie odzywał. Yongguka i moje spojrzenia się spotykały co jakiś czas, nie miał czarnych kruczych oczu tylko już swoje czekoladowe. Byliśmy na miejscu po 30 minutach. Musiałam siedzieć w aucie. W pewnym momencie jakiś gościu wyciągnął mnie z auta.
- No prosze prosze nowa zabaweczka Yongguka.= zaśmiał się brunet stojący na przeciwko chłopaków.
- Zamknij sie.= wkurzył się Himchan.
- Ooo a moż nie ? Każdą dziewczyną tylko przeleci i ją zostawi.
- Skąd wiesz jakie ma plany wobec mnie ?
- Bo widzisz kotku on tak robi z każdą bez wyjątku, nie potrafi znaleźć dziewczyny na stałe. Woli przelecieć i zostawić najprostsze wyjście.Ale wiesz kiedy cie zostawi ja chętnie się tobą zajmę.= łobuzersko się uśmiechnął.
- Nie będzie takiej potrzeby bo Yongguk ma inne plany w stosunku co do mnie.= uśmiechnęłam się.
- Oj zaczynasz mi się podobać.= Himchan ruszył do niego ale Yongguk go powstrzymał.- Czyżby Himchan był zazdrosny ? Jak smutno.
- I tak nigdy nie będzie twoja!= krzyknął.
- Skąd wiesz to przyniesie przyszłość ?= zaczął mnie irytować ten gościu.
- Bo jest moja.= odezwał się Yongguk.
Zatkało mnie kiedy on to powiedział. Skłamał mu żeby się odczepił. Na pewno.Tak myślę. Tak jest. Gówno prawda! Chcesz być jego! Podoba ci się! Tysiąc myśli na minutę.
- Tylko do ruchania ma się rozumieć ?= ale on go prowokował, ale to nie jest fair! On mu takie teksty wali a ja normalnie z nim gadać i to mnie przyciska do ściany -.-
- Zamknij morde!= krzyknął wkurzony na maksa Himchan.
- Bo co ?
- Bo dostaniesz w nią za twoje słowa. Znajdą się takie osoby od których kiedyś dostaniesz.= powiedziałam spokojnym tonem podchodzą do chłopaków i ogarniając Himchana.
- O to akurat się kotku nie musisz martwić.= podszedł do mnie.
- Bo masz obstawę i dlatego, ale nadejdzie taki dzień w którym będziesz sam.
- Poradzę sobie.= przycisnął mnie do siebie.

Jezu! Kocham Cię! To jest cudowne *-*
OdpowiedzUsuń♥
Usuń