niedziela, 12 lipca 2015

"Psychic Love."

Witajcie po długiej nieobecności. Przepraszam że was tak zaniedbałam ale szkoła, obowiązki itp. Ale teraz postaram się wrzucać na bloga częściej :)

Opowiadanie to powstało z współpracy  z Moją Kochaną Vickie.

Życzę miłego Czytania.

~ROZDZIAŁ1~
*Dwie dziewczyny. Przyjaciółki od dzieciństwa, Vickie i Julie od zawsze łączyła je miłość do Korei,  ale to nie jest tylko jedyna wspólna cecha. W domu Vickie jak i w domu Julie od zawsze można było spotkać pijanych rodziców,  którzy nie zwracali uwagi na swoje dziecko. Zawsze liczył się tylko alkohol. Julie miała o wiele gorzej już jako 8 latka była molestowana przez ojca . Obiecała sobie i Vickie, że gdy będą pełnoletnie wylecą do Korei uciekając od swoich rodziców.  Tak też się stało *


-Vickie rusz się!  Taksówka już jest!
- Biegnę! - Zeszły na parking samochodowy i wsiadły do taksówki.
- Na lotnisko poprosimy. - Uśmiechnęły się razem.
~ Po 20 minutowej jeździe wysiadły i udały się do odprawy ~
- Boże! Nie może to do mnie dojść! Za kilka godzin będziemy w Korei. Naszym nowym domu!  - Julie piszczała.
- Spokojnie.  Jak ja mam z Tobą wytrzymać ten długi lot samolotem? Mogłam wziąć te zatyczki no uszu. - Pokazała język Julie
- Ej no! - Fuknęła
- Oj no chodź. Już będziemy wsiadać do samolotu.  - Objęła ramieniem Julie i weszły razem do samolotu.
*Przez pierwszą godzinę rozmawiały o tym co muszą najpierw zwiedzić w Korei.  Później Vickie zasnęła a zaraz po niej Julie  *
- Vickie wstawaj! Zaraz lądujemy! - Uderzyła lekko ramię Vickie z uśmiechem na ustach.
- Co? Już? Tak szybko? - Zapytała zdziwiona.
- Tak! - Julie skakała że szczęścia po całym fotelu.
~Po 20 minutach obydwie wyszły z samolotu i udały się na parking gdzie stały taksówki i udały się do swojego nowego domu na przedmieściach Seulu ~
- Wow! Jaki piękny dom! - Julie zachwycała się salonem.
- To mój pokój! - Wykrzyczała nie wiadomo skąd Vickie.
- Ej no! Ten jest najlepszy!  - Fuknęła jak to miała w zwyczaju.
-Trzeba było tak długo stać w tym salonie? - Zaśmiała się i pokazała język Julie.
- No dobra idę do tamtego! A ty jeszcze popamiętasz!  - Warkneła i wyszła.
- Ja Ciebie tez kocham! - Krzyknęła tak głośno, żeby mogła usłyszeć.

*Na drugi dzień szły do nowej pracy,  którą znalazło im biuro pracy.  Znały dobrze koreański ponieważ jako dziecko się zaczęły go uczyć. Pracowały jako kelnerki w jednej z znanej restauracji w Korei. *

- Dzień dobry. Ja jestem Julie a to jest Vickie. - Ukłoniły się obydwie
- Dzień dobry. - Przywitał się właściciel restauracji.
- To jest Mark. Mark zaprowadzi was na zaplecze i pokaże gdzie są kamizelki dla kelnerów.  Pokażę wam również jak tutaj zacząć pracować. Życzę miłej pracy. 
- dziękujemy. - Ukłoniły  się
- Chodźcie za mną. - Ruszyły za nim na zaplecze i wybrały swój rozmiar kamizelki.  Następnie ruszyły do kuchni żeby roznosić gotowe jedzenie do odpowiednich stolików.  Tak minął im cały dzień pracy. 
~Po 8 godzinach wróciły do domu zmęczone ~
- Ale jestem padnięta! Myślałam, że ta praca będzie łatwiejsza. - Julie jak zwykle fuknęła
- Nie marudź! Ciesz się, że nie jesteśmy w Polsce. A tak w ogóle to widziałaś tego kolesia co ciągle się na nas patrzył?
- No tak widziałam.
- Zdawało się, że nie patrzył na nas z miłym wyrazem twarzy. Jakiś rasista czy coś?
- Haha. Vickie głupia jesteś.  Idź już spać bo bredzisz.  - Zaśmiała się z pytania Vickie.
- No dobra.  Dobranoc.- Pocałowała w policzek Julie i poszła do swojego pokoju.

*Tak mijały im tygodnie. Praca,  dom,  zwiedzanie i tak w kółko. Ciągle widziały tego tajemniczego mężczyznę w restauracji,  którego twarz nie wyrażała żadnych emocji. *

- Vickie! Musimy dzisiaj zostać do późna! - Julie popatrzyła zdenerwowana na Vickie.
- O nie. Czyli wracamy dzisiaj do domu po 22 - Popatrzyła ze smutkiem w oczach na Julie.
- Niestety. Chodź już bo szef wzywa. Musimy podawać jedzenie.
~ Po skończonej pracy wyszły z restauracji. Na ulicach Seulu panowała już ciemność.  Jedynie oświetlały je latarnie. Widok był piękny. Szły do domu do którego od restauracji mają 30 minut drogi.  Rozmawiały o wszystkim i o niczym. Już odkąd wyszły z restauracji czuły, że ktoś za nimi podąża, ale nie przejęły się tym zbytnio ponieważ mógł to być inny kelner z restauracji, który został z nimi do późna. Zaczęły się lekko tym przejmować gdy ciągle miały uczucie,  że ktoś za nimi idzie jak ta osoba nie skręciła do żadnej uliczki w której mieszka inny pracownik. Znały już wszystkich kelnerów i dobrze wiedziały gdzie skręcają.
Postanowiły przyspieszyć,  ale teraz mogły dokładnie usłyszeć kroki innej osoby. Spojrzały na sobie i powiedziały do siebie szeptem 'biegnij'. Zaczęły biec osoba za nimi również zaczęła biec. Biegły i nie z daleka słyszeli bieg osoby myślały, że zdarzą uciec,  ale obydwie na coś wpadły jak się okazało wpadły na dwie osoby *
- Przepraszam. - Ukłoniły się szybko i znów chciały biec,  ale powstrzymał ich ucisk na ramionach.

~ROZDZIAŁ2~
- Dokąd to się panienki wybierają?-odezwał się wysoki brunet, dziewczyny przeraziły się.
- Do domu.- odezwała się przerażona Vickie
- Chętnie was odprowadzimy.-usłyszały głos tego który biegł za nimi.
- Nie trzeba.-dziewczyny sparaliżował strach, nie mogły uciec ponieważ silne ramiona dwóch mężczyzn zatrzymywały je.
Dziewczyny zaczęły się szarpać ale bezskutecznie, po chwili zaczęły wołać o pomoc ale to też okazało się bezskuteczne ponieważ mężczyźni uśpili dziewczyny i zanieśli je do swojej furgonetki. Zawieźli je do swojej kryjówki poza miastem. Był to ogromny dom za miastem który należał do lidera czyli D.O. Najpierw D.O wraz ze swoimi dwoma ochroniarzami zanosi dziewczyny do salonu żeby pomyśleć co z nimi zrobić oraz pokazać reszcie bandy.
- No to co z nimi robimy ?-spytał jeden z ochroniarzy D.O
- Nie wiem, na pewno nie przydadzą się gdy są uśpione.- rozmyślał co zrobić z dziewczynami, jedynym pomysłem jaki mu przychodził do głowy to zostawić w jakimś pokoju oddzielnie i poczekać  aż się obudzą i wtedy będzie można się z nimi zabawić.
- Ja chętnie zabawiłbym się z tobą brunetką.-powiedział ochroniarz Kai podchodząc do Vickie i zbadał ją wzrokiem.- Daj mi ją na tę noc.-oblizał wargi a w jego oczach pojawiło się pożądanie.
- No dobrze.- Z niechęcią zgodził się lider,ale  nic innego nie mógł zrobić z  Vickie.
Kai pospiesznym krokiem ruszył do swojego pokoju na samej górze.Przez całą drogę towarzyszył mu uśmiech a jego niespełniona  fantazja domagała się coraz bardziej.  Od razu po wejściu brunet zamknął drzwi a Vickie rzucił na łóżku. Zaczął się jej przyglądać. Chciał zacząć rozbierać dziewczynę ale wolał się z nią trochę zabawić więc przywiązał jej dłonie do łóżka tak aby mógł w każdej chwili brutalnie wejść od tyłu jak i od przodu. Chłopak nie chciał czekać aż dziewczyna się obudzi bo przecież nie będzie miał żadnej satysfakcji, na szczęście dobrze wiedział co zrobić żeby obudzić dziewczynę. Wystarczył okropny wręcz odpychający zapach aby postawić na nogi. Kai bez chwili namysłu sięgnął do  szafki po flakonik z zapachem i przystawił Vickie pod nos. Po chwili brunetka zaczęła otwierać oczy.
- Gdzie ja jestem?-starała się poruszyć.
- Nie bój się Kai i jego przyjaciel chętnie się tobą zajmą.- Na twarzy bruneta pojawił się łobuzerski uśmiech a w oczach miał iskierki podniecenia.
- Wypuść mnie!= Vickie zaczęła krzyczeć z rozpaczy.
- Krzycz ile chcesz bo i tak cię maleńka tutaj nikt nie usłyszy.- Usiadł koło niej i kciukiem zaczął jeździć  Vickie od kolana wyżej, dziewczyna leżała bez ruchomo bała się.
- Uważam że te spodnie są niewygodne prawda?- Bez zgody zdjął  spodnie i rzucił w kąt pokoju.
- Ooo, teraz o wiele lepiej.- Tym razem Kai  całą rękę muskał delikatnie skóry.
- Nie rób mi krzywdy proszę.-  Zaczęła płakać ze strachu.
- Ależ nie bój się, chce się tylko trochę zabawić. Jeśli spełnisz moje pragnienie dam ci spokój.- Otarł łzę i uśmiechnął się.
Ręka bruneta wędrowała coraz wyżej aż dotarła do stanika.
- Chyba ta koszulka jest za ciasna nie sądzisz?- Jednym szybkim ruchem zerwał z  Vickie bluzkę i rzucił tam gdzie spodnie.
- Coraz bardziej mi się podobasz.- Oblizał wargi.
Vickie leżała wciąż płacząc i modląc się w duchu aby z nieba przyszedł jej ktoś na ratunek, bała się Kai'a. Chciała jak najszybciej znaleźć Julie i uciec stąd jak najdalej.Wzrok bruneta rozsadzał dziewczynę od środka, palił.
- No nie,ta bielizna nie jest dopasowana do twoich atutów więc jej także się pozbędziemy.- Zwinnym ruchem zdarł z dziewczyny ostatnie rzeczy z  garderoby.
 Na widok nagiej dziewczyny męskość Kai'a zaczęła w szybkim tempie rosnąć, w jego bokserkach robiło się coraz ciaśniej. Jego pożądanie i podniecie wzrastało równie szybko co przyrodzenie. Zdjął z siebie koszule, potem spodnie i został w samych bokserkach. Na ten widok dziewczyna zaczęła się szarpać, nie tak miała stracić dziewictwo nie w ten sposób, nie zgwałcona. Chciała przeżyć swój pierwszy raz z kimś kogo pokocha. Zaczęła krzyczeć, wołać o pomoc kogokolwiek ale nie udało jej się ponieważ chłopak zakneblował jej usta, po czym zostawiał  ślady na jej szyi. Schodził niżej aż dostał się do sutków, najpierw zaczął wyznaczać kółeczka językiem a potem zaczął ssać i przygryzać. Dziewczyna płakała i wydawała z siebie dźwięki niezadowolenia, to bolało ale chłopak miał z tego satysfakcję. Z Sutków zszedł niżej do pochwy. Szybkim i zwinnym ruchem włożył dwa palce do pochwy na co dziewczyna jęknęła z bólu a Kai'a to podniecało.  Jedną ręka wykonywał szybkie ruchy  w Vickie a drugą masował swojego członka. Wyjął palce i na oczach Vickie polizał je.
- Jesteś smaczna.- Oblizał wargi po czym włożył język do wnętrza pochwy i poruszał nim we wszystkie możliwe strony sprawiając ogromny ból Vickie. Brunetka czuła ból w dolnych okolicach, czuła język  Kai'a ale to nic w porównaniu co chłopak zrobił chwilę później. Kiedy poczuł pragnienie wejścia w Vickie zerwał z siebie bokserki. Wpierw żeby się nakręcić bardziej zataczał kółeczka po czym powolnym ruchem wchodził w dziewczynę na co odpowiedzią były jęki i postękiwania dziewczyny. Im wolniej tym bardziej się nakręcał a jego penis domagał się bliższego spotkania. Nakręcony chłopak  dość szybko wszedł w dziewczynę. W momencie  Vickie przeszył ogromny ból w okolicach podbrzusza który rozrywał ją od środka, wydobyła z siebie głośny jęk, im bardziej sprawiał jej ból tym bardziej dziewczyna płakała. To co przeżywała było dla niej koszmarem, chciała żeby to był tylko zły sen  który zaraz się skończy. Całe jej ciało było sparaliżowane przez ból, dziewczyna zaczęła się rzucać na wszystkie możliwe strony ale to sprawiało jej jeszcze większy ból. Kai poczuł jak jego członek zaczyna powoli rosnąć we wnętrzu dziewczyny więc wykonywał coraz szybsze ruchy  tym samy łapiąc Vickie za pośladki i ściskając je mocno sprawiając jeszcze gorszy ból. Czuł że zaraz to zrobi. Coraz szybciej i szybciej poruszał się i coraz mocniej ściskał pośladki Vickie aż do momentu tak długo wyczekiwanego. Nasienie bruneta wypełniło Vickie, w tym momencie dziewczyna poczuła ogromny ból który po chwili ustał pod wpływem ciepła które przeszyło jej ciało.  Spełniony już Kai opadł na poduszkę obok Vickie.
- Właśnie tego chciałem.- Pocałował ją w polik.
 To był koniec koszmaru, męczarnie skończyły się ale pozostał ból który zmniejszał się. Jednak to jeszcze nie był koniec, chłopak chciał poczuć smak ust dziewczyny więc wyjął jej chustkę i zaczął namiętnie całować przy czym jego ręce powędrowały na piersi dziewczyny.Na początku Vickie się opierała i znów zaczęła szarpać co i tak nic nie dawało, nie miała siły się opierać więc poddała się.
- Nie warto się opierać maleńka.