sobota, 7 lutego 2015

Nu'est. "Bałam się odrzucenia..."

"Nigdy nie przegap okazji aby powiedzieć Kocham Cię..."


ROZDZIAŁ1
Ponad rok minął odkąd widziałam mojego brata Arona. Tęskniłam za nim. Teraz jest w zespole i nie ma czasu wrócić do domu, do mnie ;/
Miałam nadzieję że odwiedzi nas bo w końcu wakacje i koniec szkoły *~* Poszłam wraz ze znajomymi oblać koniec szkoły xd Do domu wróciłam po 12, zasnęłam jak tylko rzuciłam się na łóżko. Śniłam o tym jak rzucam się z Aronem poduszkami. Z Aronem jestem bardzo złączona że tak powiem xd Niestety nie mamy wspólnego ojca bo ojciec bruneta zostawił mamę wraz z synem. Mój ojciec przyjechał do Korei z Polski więc jestem polką i Koreanką Na szczęście Aron zaakceptował mojego tatę. Obudził mnie rano stukot walizek, wytężyłam słuch i usłyszałam głos mojego kochanego braciszka. Wybiegłam z pokoju jak strzała i rzuciłam się na brata.
- Annyeong Oppa !! Wreszcie jesteś.= przytuliłam mocno brata.
- Annyoeng Venus ! Tęskniłem
- Ja też Oppa. Na długo przyjechałeś ?
- Ani.= Posmutniałam ;/ - Ale chcę żebyś pojechała ze mną.
- Chinjja ?!
- Ne.= rzuciłam mu się na szyje uradowana.- Appa, Eomma mogę jechać ? Jebal.= oczy kota ze Shreka zrobiłam.
- Arraso Venus.= przytuliłam rodziców.
- Kiedy wyjeżdżamy ? = spytałam przejęta.
- Jutro w nocy, o 3 mamy samolot.
- Idę się pakować.= wpadłam do pokoju i zaczęłam się pakować. Samo pakowanie zajęło mi około 1 h XDDDD Aron był zdziwiony że tak długo mi to zajęło.
- Pamiętasz jak mówiłem że jestem w zespole ?
- Ne.
- Poznasz go.
- Yay! A jakieś przystojniaki tam są ? = zaśmiałam się.
- Oczywiście. Ja xdd Nie dane mi oceniać ale raczej każdy jest przystojny.
- Łooo *~*
- Hahahha xd Wiedziałem. Myślę że polubią cie jak ty ich.
- No jak ładni to zawsze polubię = wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Zmieniło się coś jak mnie nie było ?
- Eomma znalazła pracę i teraz jest szefem kuchni w znanej restauracji a Appa nie wyjeżdża za granice tylko pracuje tu w Korei i są wakacje *~*
- To dobrze,cieszę się że wszystko jest w porządku.= uśmiechnął się. - Idziesz na śniadanie ?
- Zaraz zejdę Oppa. Tylko nie zjedz wszystkich tostów.= krzyknęłam gdy Aron wychodził z pokoju.
Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Po 10 minutach zeszłam na śniadanie.
- Oppa !! Mówiłam żebyś nie zjadł wszystkich tostów Appy !! Owszem są dobre ale nie jesteś sam żarłoku. = powiedziałam posyłając Aronowi złowieszcze spojrzenie.
- Mianhe. Ale były smaczne.= posmutniał, nie lubię jak się smuta ;/ -Arraso Oppa. Zrobie sobie sama.
- Ja ci zrobię.= powiedział Appa wstając z kanapy. - Ani Appa, ja zrobie ^~^ Zaczęłam sobie robić pyszne polskie tosty. Chwilę potem wszyscy usiedliśmy przed telewizorem całą rodziną. 2h potem Aron poszedł na miasto z tatą a ja siedziałam z mamą w domu i przygotowywałyśmy obiad.
- Tylko uważaj na siebie tam w Seulu.
-Arasso mama.
Przyszli Aron i tata. Potem zasiedliśmy wszyscy przy obiedzie. Jak zwykle dużo śmiechu. Potem Aron poszedł znów na miasto tyle że z mamą XD Wolałam zostać z tatą. Nie wiem kiedy wrócili bo szybko zasnęłam bo byłam zmęczona. Rano wstałam po 11. Aron jeszcze spał xdd jaki z niego śpioch . Zjadłam w spokoju śniadanie. Potem poszłam sie pożegnać ze znajomymi. Wróciłam na obiad. Mamy nie było już ;///Musiała iść do pracy ;c Zjadłam obiad i poszłam się naszykować na wylot. Wzięłam plecak z B.A P i włożyłam tam najważniejsze rzeczy czyli laptop, telefon, słuchawki, ładowarka itp. Aron się nawet nie rozpakował .
- Gotowa ? = spytał Aron.
- Ne Oppa. = uśmiechnęłam się.
- To teraz może się prześpij bo troszke nam zajmie lot do centrum Korei, Seul.
- Dam radę.
Koło 22 poszliśmy po mamę bo akurat kończyła pracę.
- Gotowi ? = spytała Eomma.
- Ne mama.= uśmiechnął się brat.
- Arraso, tylko nie zgub Ven. Wiesz jak ona się czymś zachwyci to nie zwraca uwagi na nic.
- Kkk xd Wiem wiem xdd = wybuchnął śmiechem i potargał mnie.
- Oppa. ! = krzyknęłam tupiąc nogą.
-,Chodźcie do domu, zjemy wspólną kolacje przed podróżą. Poszliśmy na pyszną kolację którą mój tata zrobił, polskie jedzenie jest przepyszne ^~^
- Appa to jest pycha ! Co to jest ?= krzyknął zachwycony Aron.
- Naleśniki.
- Ven umiesz takie robić ?
- Oczywiście braciszku ;**
- To dobrze.
Po kolacji pojechaliśmy na lotnisko.
ROZDZIAŁ2
W samolocie byłam zmęczona i zasnęłam. Spałam dopóki nie obudził mnie głos piolota że lądujemy.
- Aron wstawaj != szturchałam go.
- Co sie stało ? = spytał ziewając.
- Zaraz lądujemy.
- Ok.
Na lotnisku czekało na nas 3 chłopaków i chyba dziewczyna. Aa nie to chłopak xdd
- Ven to jest Ren, Baekho, Minhyun i JR. = przedstawiał wskazując palcem.
- Annyeong ^~^ Jestem Venus.= posłałam uśmiech.
- Annyeong Venus.= powiedzieli chórnie.
- jedziemy do domu bo głodny jestem i zmęczony.= powiedział Aron ciągnąc mnie za ręke do czarnego vana.
W vanie zajęliśmy z Aronem miejsce z tyłu .
- Ejeje !! Nie za dużo miejsca ?! = krzyknął oburzony słodko  blondynek Ren.
- Nie, jak możesz to jeszcze mogę na tobie położyć nogi. = wyszczerzył się
- Śmieszne to było Aron, naprawdę. = blondynek usiadł perfidnie Aronowi na kolanach i zaczął gadać ze mną.
- Mnie chyba znasz jestem Choi Min Ki ale mów mi Ren.= rozłożył ręce w gest przytulenia.
Chwila zastanowienia ale go przytuliłam. Tak słodko go się przytula *~*
- Miło mi, jestem Venus jak chcesz mów mi Ven.= również starałam się słodko uśmiechnąć.
- Ile masz lat ?
- Mam 18 lat. A ty ?
- 17.
- Łooo Ren nie uderzaj bo za stara. = zaśmiał się JR.
- Cicho siedź !! Lubisz zakupy itp ?= zapytał z błyskiem w oku Ren.
- Haha xdd tak ^~^
- Yay! Wreszcie będę miał z kim chodzić na zakupy !! = ucieszył się Ren.
- Lubisz jeść ? = spytał blondyn z małym irokezem, Baekho.
- Oj tak, ona je jak głupia. = odezwał się Aron. Kopnęłam go w nogę aż Ren spadł.
- Aaał.= krzyknął Aron.
- Hyung idioto ! To bolało.= blondynek wstał i usiadł mi na kolanach. Nie protestowałam.
- Mianhe Ren, ja go kopnęłam.= Ren zepchnął mojego brata i zajął jego miejsce. Już go lubię
- Ej tam z tyłu spokojnie.= zwrócił nam uwagę prowadzący JR.
Spojrzałam się w jego stronę, i w tym samym momencie on spojrzał się w lusterko żeby ogarnąć co się u nas działo i nasze spojrzenia się spotkały. Jego spojrzenie było przeszywające przez co przeszły mnie ciarki, jego oczy były takie tajemnicze co mnie strasznie ekscytowało. Szybko odwróciłam wzrok żeby ukryć rumieńce, spojrzałam się na śmiejącego się Baekho.
- Baekho z czego się śmiejesz ? = pytająco spojrzałam się na Minhyuna potem na Baekho.
- Z Rena i Arona xd = aa no tak xdd bili się o miejsce. Jak dzieci
- Ej chłopaki wiem już. ! = Obaj spojrzeli na mnie pytająco.
- Mwo? = chórnie powiedzieli.
-Ja pójdę do przodu a wy się tutaj rozsiądźcie. Okej ? = w duszy miałam nadzieje że pozwolą bo nie mam siły z nimi siedzieć.
- Ani ! = krzyknął mój kochany braciszek
- Ne.= uśmiechnął się Minki
Jakoś udało mi się przejść do przodu
- Witaj u Baekho i Minhyuna.= powiedział przytulając mnie Minnie tak zacznę nazywać Minhyuna a Bekho to będzie Bakuś ^~^
- Miło mi ^^ Opowiedzcie mi coś o was. Nic o was nie wiem.
- No to ja jej opowiem !! = krzyknął Minnie.- Tak więc nazywamy się Nu'est, naszym liderem jest Jonghyun czyli JR. Twarzą zespołu jestem ja, naszym Maknae jest diva Ren. To teraz pozycje w zespole. JR jest głównym raperem i głównym tancerzem, Aron jest raperem, Baekho to główny wokal, Ren to wokal, ja to twarz zespołu w końcu moja twarz jest idealna
- Przyznam ci rację.
- No wiem wiem ^~^
Znowu nasze spojrzenia się spotkały, tym razem zamiast ciarek miałam dreszcze i zrobiło mi się strasznie gorąco. Znowu pojawiły mi się rumieńce i odwróciłam wzrok na Bakusia bijącego się z Minnim. Też musiałam przesiąść się do Jonghyuna. Nasze spojrzenia nie będą się już spotykały choć nie powiem bo oczy ma cudne ale nie chce się rumienić.
- Czemu uciekłaś od nas ? = posmutniał Bakuś.
- Bo się wszyscy biją a ja chce spokój, a jedyny Jonghyun jest spokojny.
- Bo prowadzi i dlatego.= zaśmiał się Aron
- No i co ? Jest przynajmniej spokojny . Nie tak jak wy. Małe dzieci biją się o miejsce w aucie.
- Odezwała się dorosła.= oburzył się Aron.
Po około 15 minutach dojechaliśmy do dormu chłopaków. Zaczęłam unikać spojrzeń Jonghyuna. Aron pokazał mi mój pokój, Bakuś wniósł moje bagaże.
- Chodź na kolację.= pociągnął mnie Minnie.
- Zaraz zejde.
- Teraz ! = =wziął mnie przez ramię i zniósł na dół.
- Postaw mnie.= postawił mnie koło stołu.
- Proszę.= szeroko się uśmiechnął. Zajęłam miejsce koło Arona, niestety na przeciwko siedział Jonghyun. Czułam na sobie jego wzrok.
- Smakuje ci ? = spytał się Bakuś.
- Tak !! Pycha jest = powiedziałam zachwycona przepysznym kimchi.
- To dobrze.= uśmiechnął się Baekho.
- Masz moje bo nie chce.= przysunął mi swój talerz Jonghyun.
- Ani Oppa. Jedz. Ja swoje zjadłam.
- Ale nie jestem głodny.= musiałam mu się spojrzeć w oczy.
- Jedz Oppa.
- Ale naprawdę nie jestem głodny.= nie dam za wygraną.
- Oppa !
- No dobra.= zaczął jeść.
- I poprawnie.= uśmiechnęłam się, a reszta popatrzyła się na mnie pytająco.
- Udało ci się przekonać JR'a żeby zjadł. Brawo.= chórnie powiedzieli Ren Minnie i Aron. Baekho spojrzał się na JR'a potem na mnie. Po zjedzeniu obiadu poszłam oglądać film z chłopakami. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
ROZDZIAŁ3
Obudziłam sę w swoim pokoju. Nie wiedziałam nawet kiedy zasnęłam i na kim spałam ani kto mnie przyniósł. Do pokoju wpadł Ren.
- Noona wstawaj !!!
- Co się stało ? = powiedziałam ziewając.
- Chodź na dół szybko ! = krzyczał i pociągnął mnie a raczej siłą próbował mnie wyciągnąć z łóżka.- Noona !! = oburzył się i tupnął nogą.
- Daj mi chwilę. Przebiorę się.
- Ale szybko. Czekam przed drzwiami.= wyszedł.
Z ciężkością wstałam z łóżka i poszłam do łazienki którą miałam w pokoju jaki luksus. Na półce na kosmetyki leżała bluzka i kartka.
"Załóż to po domu
twój kochany Oppa." Czyli koszulka dla mnie po domu za pewne jego. Była długa i męska ale nie Arona. Pachniała cudownie. Dosięgała mi do połowy ud. Do tego krótkie spodenki bo lato. Niestety ich nie zdążyłam założyć bo Minki wleciał jak rakieta do łazienki i siłą zaciągnął mnie na dół. Nie dość że nie miałam spodenek to potargana.
- Po co mnie tutaj ciągnąłeś ?= spojrzałam pytająco na Rena.
- Żebyś przyszła na śniadanie bo głodomory ci wszystko zjedzą.= wskazał na prawie pusty stół.
- Naprawdę Ren ?= zapomniałam że w kuchni siedzieli chłopcy a ja wyglądałam okropnie + kuso ubrana. - Nie chciałem żebyś była głodna.
- To miło ale nie musiałeś wyciągać mnie z łazienki.= Aron głośno wybuchnął śmiechem, potem Minnie a Bakuś poszedł zmywać. JR'a nie było. Po chwili poczułam że ktoś za mną stoi. Był to JR. Na twarzy pojawiły się rumieńce, więc jak najszybciej chciałam uciec stamtąd. Opuściłam głowę na dół i szłam do stołu ale JR mnie zatrzymał.
- Możesz mi powiedzieć czemu i skąd masz moją bluzkę ?= po raz kolejny spojrzeliśmy sobie w oczy i znowu mnie dreszcze przeszły.
- No yyy... Miałam ją w łazience, kochany Oppa mi ją dał. Mianhe= spuściłam głowę na dół.
- Kim jest ten kochany Oppa ?
- Tego akurat nie wiem ale podejrzewam Arona.
- Co mnie ? Ja nic nie przynosiłem do ciebie do pokoju. = zbulwersował się.
- Skoro nikt nie chce powiedzieć to okej. Bedzie ktoś coś ode mnie chciał.
- Mianhe Jonghyun, nie wiedziałam.= spuściłam głowę na dół.
- Nic się nie stało.= złapał mnie w talii i prowadził do stołu.
Zaczęłam jeść. Po około 30 minutach zjadłam śniadanie. Poszłam do siebie ogarnąć się bo kochany Minki wyciągnął mnie z łazienki. Wzięłam moje mangi i zaczęłam czytać. Nie zwracałam uwagi na nic. W pewnym momencie ktoś spanikowany wbiegł do pokoju.
- Ven !! Ven !!! Ven !! = szarpał mnie Minnie.
- Co sie stało?
- Pali się !! Kuchnia sie pali.
Zbiegliśmy na dół, kuchnia była cała w dymie. Minhyun spalił coś nawet nie wiem co. Otworzyłam wszędzie okna.
- Co ty robiłeś ?
- Próbowałem ugotować coś.= przygryzł dolną wargę.
- Coś ci nie wyszło.
- Wiem ;/ kiepski ze mnie kucharz.= posmutniał ;/
-Już nie smutaj, pomożesz mi coś przygotować okej ?
- Jasne.= krzyknął uradowany.
- Ale to niech kuchnia będzie w normalnym stanie. - To może chodźmy się poopalać i do basenu ?
- Arraso. = wyszliśmy się poopalać za dom.
30 minut potem chłopcy wrócili, nawet nie wiedziałam że wyszli XD.
- Ładnie to tak bez nas ? = zasłonił mi słońce Bakuś a Minki położył się obok mnie.
- Mógłbyś się odsunąć gdyż zasłaniasz mi światło ?.= powiedziałam spokojnym jeszcze tonem.
- Ale czemu ? Może ja tutaj lubię stać ? = zaczął mnie irytować.
- Hyung po dobroci cię prosimy żebyś się odsunął.
- Ani.= wstałam i poszłam do kuchni jeszcze w dymie Po jakiś kubeł wlałam tam lodowatej wody i poszłam do Bakusia akurat stał tyłem do mnie. Wylałam na niego.
- Jak nie chciałeś po dobroci no to niestety. = Ren przybił ze mną piątkę, chłopaki wybuchnęli śmiechem.
- Dobrze chcesz wojnę. Nie ma sprawy. = wziął mnie przez ramię jak wcześniej Minnie i wrzucił do basenu. Nie zdążył odejść bo pociągnęłam go ze sobą i oboje wpadliśmy do basenu.
- Czemu w mojej bluzce ? ;_; = spytał się JR.
- Do Baekho z pretensjami, on mnie wrzucił. = Wyszłam z basenu.
- Oblała mnie wodą. = zbulwersował się.
Śmialiśmy się jeszcze przez dobre 2 h. Przez cały co chwilę zerkaliśmy na siebie z Jonghyunem.
- Zgłodnieliście ? = spytałam.
- Tak.= odpowiedzieli chórnie.
- To my z Minhyunem idziemy robić obiad.
- To może lepiej coś zamówmy. = wstał JR.
- Wiesz co Jonghyun. = spojrzałam się na niego gniewnie.
- No co ? Minhyun nie umie gotować.
- No i co ? Ale gotuje ze mną. Dzięki za wiare.= wzięłam Minniego za ręke do kuchni. Zaczeliśmy robić placek po węgiersku. Jonghyuna nie było, nie chciałam żeby był głodny więc wzięłam jego porcję i postanowiłam mu zanieść. Pukałam ale nie otwierał więc weszłam do pokoju. Zobaczyłam go w samym ręczniku wychodzącego z łazienki. Ciało miał cudne I jak miał rozczochrane włosy wyglądał tak seksownie. Na sam jego widok zrobiło mi się gorąco i pojawiły mi się rumieńce, w brzuchu czułam motyle. Chyba się zakochałam . Stałam jak słup soli wgapiając się w seksownego Jonghyuna z plackiem węgierskim. Po chwili mnie zauważył.
- Ymm.. Venus.= ocknęłam się po chwili.
- Mianhe Oppa, chciałam ci tylko przynieść obiad. Nie wiedziałam, pukałam. Mianhe.= plątały mi się słowa.- proszę.= podałam mu talerz i spuściłam głowę.
- Komawo. Nic się nie stało.= miałam już wychodzić ale złapał mnie za ręke i pociągnął do siebie że prawie stykaliśmy się czołami.
Spojrzał mi w oczy. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe.
- Przepraszam za to na podwórku.
- Nic się nie stało Oppa ale...= nie dokończyłam bo przerwał mi złączając nasze usta w pocałunku.
Nie sprzeciwiałam się. Dałam się ponieść emocjom. Po cudownej i krótkiej chwili oderwałam się od Jonghyuna. Dałam się ponieść emocjom i oczywiście głupia Venus zrobiła sobie głupią nadzieję.
- Przepraszam ale nie mogę.= szybko uciekłam do pokoju.
Tak zakochałam się w Jonghyunie ale nie chciałam sobie robić niepotrzebnych nadziei.
ROZDZIAŁ 4
Od czasu kiedy całowałam się z Jonghyunem zaczęłam unikać jego bliskości, spojrzeń dotyku. Po prostu zaczęłam go unikać, czułam się cholernie z tym źle ale nie chciałam robić nie potrzebnie nadziei. Dużo czasu spędzałam z resztą. Bolało mnie to że jak była fajna zabawa to JR'a z nami nie było. Zawsze siedział u siebie w pokoju. Albo gdzieś sam. Czułam się jak ostatnia idiotka która zabrała mu przyjaciół. Próbował ze mną rozmawiać ale zawsze starałam się unikać albo zmieniałam temat. Chłopaki wyszli się opalać za domem, miałam do nich dojśc jak tylko znajde kostium.
- Tego szukasz ?= zapytał się JR trzymając mój kostium w ręce.
- Ne, możesz mi go dać. = już go miałam wziąć ale podniósł go wyżej i nie mogł dosięgnąć ;_;
- Jak mi odpowiesz na pytanie. = żałuje że mam wszystko na widoku.
- Jakie ?
- Czemu mnie unikasz ?,Czemu się do mnie nie odzywasz ?
- Miało być jedno.
- Co się stało że mnie unikasz od naszego pocałunku ? = gdy wspomniał o pocałunku zrobiło mi się ciepło wręcz gorąco.
- No bo yy... Dla mnie to za szybko wszystko...
- No to mogłaś powiedzieć to nie jest powód żeby mnie unikać. Nie lubisz mnie ? = jego wzrok zaraz mnie wypali od środka.
- Lubię cię, nie wiem czemu twierdzisz że nie.= wzrokiem błądziłam po jego pokoju.
- To czemu mnie unikasz ?.= milczałam.- Skoro mnie lubisz to pocałuj mnie.
- Od kiedy na znak przyjaźni się kogoś całuje ? = nie mogę tego zrobić, nie chce znowu mieć tej głupiej nadziei bo i tak wiem że mnie nie kocha.
- Od dzisiaj. Jeśli ci zależy na przyjaźni to byś mnie pocałowała.
- Nie będę nikogo całować nie moja wina że nie wierzysz mi. = spojrzałam mu się w oczy, tym razem nie miałam dreszczy ani rumieńców ale wszystkie komórki i serce krzyczało żebym go pocałowała a rozum krzyczał że nie bo potem bede cierpieć.
- Widać że mnie nie lubisz bo Minhyuna czy Rena byś pocałowała.
- Co ? Żaden z nich nie kazał by mi tego robić żeby pokazać że go lubię.
- Arraso, nie chcesz okej. Teraz wiem czemu mnie unikasz.= dał mi kostium i chciał wychodzić ale go zatrzymałam. Bedę tego żałować. Pocałowałam go.
- Teraz mi wierzysz ?
- Tak.= chciał się przytulić ale to już za dużo. Wyrwałam mu się i poszłam się przebrać w kostium. Nie dosyć, teraz już na serio muszę go unikać. Wyszłam do chłopaków. Siedzieliśmy do wieczora a raczej nocy.
ROZDZIAŁ 5
U chłopaków jestem ponad 2 tygodnie. W tym czasie zdążyłam już troszkę poznać chłopaków i okazali się naprawdę kochani i cudowni, tylko JR stał się dla mnie zimny ;// Pewnie przez to unikanie. Teraz oboje zaczęliśmy unikać siebie wzajemnie. Chyba reszta ro zauważyła. Leżałam sobie u siebie z Minhyunem i słuchaliśmy i oglądaliśmy kpopwe piosenki na youtube.
- Pokłóciliście się z Jonghyunem ? = spytał Minhyun siadając i wgapiając się we mnie.
- Nie, czemu ? = wahałam się czy powiedzieć mu o tym że zakochałam się w JR.
- Nie odzywacie się do siebie, siadacie zawsze daleko od siebie nawet nie zerkacie na siebie jak wcześniej.
- Bo widzisz Minhyun zakochałam się w Jonghyunie i miałam wrażenie że i tak mnie nie kocha ani nic. Pamiętasz jak robiliśmy obiad ? Wtedy zaniosłam mu i zobaczyłam go w samym ręczniku i gadaliśmy i mnie pocałował i od tamtej chwili starałam się go unikać bo nie chciałam robić sobie tej pieprzonej nadziei bo jak by nie wyszło to nie chciałam płakać Potem jak szukałam kostiumu to on go miał i wtedy gadaliśmy i kazał mi się pocałować jeśli go lubię i nie chciałam i powiedział że teraz wie czemu go unikałam jak wychodził z pokoju to go zatrzymałam i pocałowałam potem chciał mnie przytulić ale nie chciałam. I znowu go zaczęłam unikać, teraz on mnie .
- Naprawdę ? To na co ty czekasz idź z nim pogadaj i powiedz mu wszystko, na pewno zrozumie. = przytulił mnie mocno.
- Komawo, zawsze mogę na ciebie liczyć. Ale nie mów nikomu. Saranghae Oppa.= odzwajemniłam przytulasa.
- Nie ma za co Ja ciebie też. Obiecuje, nikt się nie dowie. Ale idź. = wyszłam na poszukiwanie Jonghyuna.
*PERSPEKTYWA JR*
Venus mnie unika od dłuższego czasu i teraz powiedziała że kocha Minhyuna. Te pocałunki były nic nie warte teraz. Po co ten cały cyrk ? Po co mnie unikała skoro i tak nic do mnie nie czuła ? Chciałem jej powiedzieć że ją kocham ale skoro ona kocha Minhyuna to nie ma po co. Musiał wyjść. Iść zapomnieć choć o tym co między nami było, wiem że wtedy kiedy jej jakby kazałem mnie pocałować to pocałowała mnie jakby mnie kochała czułem to. Po raz pierwsze się zakochałem ale niestety bez wzajemności Nic już z tym zrobić nie mogę ;/// Wyszedłem z domu, Ven wyszła za mną.
- Jonghyun !!! Chhakama. !!!! = odwróciłem się.
- Czego chcesz ? Powiedzieć jak bardzo mnie unikasz ? Jak bardzo kochasz Minhyuna ? = zapytałem chłodno.
- O czym ty mówisz ?
- O tym że mnie nienawidzisz i mnie unikasz, wiem że nie jestem taki słodki jak Ren, nie jestem piękny jak Minhyun dobry w gotowaniu jak Baekho ani kochany jak Aron ale nie musisz mnie od razu odtrącać.
- Posłuchaj mnie Oppa.
- Ani !! Mam dosyć. Daj mi spokój. Idź sobie do reszty. = odwróciłem się na pięcie i poszedłem dalej.
Wiedziałam że będzie płakać, zabolało ją to ale nie mogłem inaczej postąpić. Po około 1 h spaceru wróciłem do dormu. Postanowiłem przeprosić Venus i wszystko jej wytłumaczyć. W dormie nie zastałem nikogo, pewnie poszli do kina. U siebie w pokoju leżała kartka.

"Jr przepraszam za moje zachowanie,, że cie unikałam i nie chciałam cię przytulać ale miała powód i nie był to Minhyun tylko to iż zakochałam się w tobie. Już na lotnisku wpadłeś mi w oko. Unikałam cię dlatego że Bałam się że nie odwzajemnisz moich uczuć i nie chciałam robić sobie nadziei a potem przez to płakać. Mianhe że ci tego nie powiedziałam, przekonał mnie do tego Minhyun i powiedziałam wtedy że go kocham ale nie tak jak ciebie "
Myślałem że źle przeczytałem. Venus mnie kochała ale bała się odrzucenia a na idiota nie pomyślałem o tym. Jeśli ona zrobi sobie krzywdę przeze mnie ? Nie wybaczę sobie tego nigdy. Pomyślałem gdzie ona teraz może być.
- Annyeong !! = krzyknął Ren.
Akurat teraz musieli przyjść.
- JR gadałeś z Venus ? = spytał się Minhyun wchodząc do mojego pokoju.
- Ne.
- I jak ? =podałem mu list od Ven. - Żartujesz sobie ?
- Ani. Usłyszałem jak mówiła że cie kocha i wgl. I powiedziałem żeby dała mi spokój i nie wysłuchałem jej.
- Jonghyun coś ty zrobił. ?! Wiesz że coś się jej teraz może stać ?!
- Wiem dlatego chce to odkręcić !
- Gdzie jest Ven ? Co się stało ?!= do pokoju wpadł Aron.
- Nie wiem. Wiem że jestem idiotą i że Venus może stać się krzywda.
- Co ty powiedziałeś ?! Co zrobiłeś Venus ?! Jeżeli coś jej się stanie to cie zabije !, = ruszył do mnie ale Baekho i Minhyun go powstrzymali.
- Zamiast tutaj się bić poszukajmy Venus ! = krzyknął Ren.
Od razu rzuciłem się do wyjścia jako że byłem najszybszy. Szukałem gdzieś blisko dlatego że Ven nie zna okolicy. Po około 15 minutach zauważyłem ją. Szła w stronę torów, miała słuchawki i nie słyszała jak krzyczałem. Zadzwoniłem do chłopaków.
- Znalazłem Ven.
- Gdzie jest ?! = krzyknął przejęty Aron.
- Idzie w stronę torów, biegnę za nią.
- zaraz tam będziemy. = rozłączyłem się.
Krzyczałem ale nic. Zatrzymałem się kiedy zobaczyłem że Venus stanęła na torach a jechał pociąg.
- Venus Niee !!! = biegłem w jej stronę.
Kiedy pociąg był blisko Venus zdążyłem ją pociągnąć i uratowałem ją. Kiedy byliśmy bezpieczni mocno ją przytuliłem.
- Obiecaj że już nigdy nie zrobisz mi tego.
- Obiecuję. = wtuliła się we mnie.
- Noona !! = krzyknął Ren biegnący w naszą stronę.
- Pogadamy w domu.
- Nic ci nie jest Ven ? = spytał przejęty Aron.
- Ne Oppa.= wtuliła się w Rena.
- Ty idioto masz sie trzymać z daleka od mojej siostry.
- Oppa, spokojnie. Proszę chodźmy już do domu.
- Arraso Ven.
Szedłem w tyle. Minhyun szedł ze mną.
- Wyjaśnię wszystko Aronowi, a ty pogadaj z Venus.
- Komawo.
- Od tego są przyjaciele.
W domu Aron cały czas siedział z Ven więc nie mogłem z nią pogadać. Siedziałem w pokoju i schowałem głowę w rękach. Nienawidziłem siebie za to jak potraktowałem dziewczynę mojego życia. Poczułem że ktoś siada koło mnie.
- Oppa.
- Venus, mianhe ja nie chciałem... = nie dała mi skończyć.
- Cicho siedź i słuchaj mnie. = przytaknąłem. - Jonghyun przepraszam ale bałam się odrzucenia. Saranghae. = złapała mnie za ręce.
- Ja ciebie też.= pocałowałem ją.
- Nie opuszczaj mnie.
- Obiecuję. = wtuliłem się w nią.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz